Nauka radzenia sobie ze stresem

002Zapraszam na indywidualny, kompleksowy pogram: Nauka radzenia sobie ze stresem:

W programie:
– rozpoznanie obecnych źródeł stresu;
– wypracowanie zindywidualizowanych metod rozwiązywania problemów i ograniczania źródeł stresu;
– nauka sposobów reagowania na sytuacje trudne;
– nauka odpoczywania, relaksacji, wizualizacji i innych metod wykorzystania siły umysłu do poprawy jakości życia ;
– wypracowanie optymalnego sposobu zarządzania czasem;
– nauka nowych pożytecznych nawyków, które będą kontynuowane również po zakończeniu spotkań.

Czas trwania: 3 miesiące
5 spotkań coachingowych (osobiście lub skype), czas trwania spotkania 1 godzina
Cena: każde spotkanie 120 zł brutto, łącznie koszt 600 zł / Jeśli płatność z góry za pakiet: koszt łączny 510 zł brutto.
Miejsce: Olsztyn (lub dowolne miejsce, gdzie jest komputer i skype)

PRZED ROZPOCZĘCIEM PAKIETU, dla osób, które mnie jeszcze nie znają, spotkanie wstępne BEZPŁATNE.

 

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment

Pakiet dietetyczno-odstresowujący dla osób z chorobami tarczycy

Wraz z Poradnią DIETIC zapraszamy osoby z chorobami tarczycy, m.in. Hashimoto, które chcą poprawić stan zdrowia poprzez właściwe odżywianie się oraz zmniejszenie poziomu stresu. Zapewniamy 6-miesięczny program wsparcia dietetyczno-coachingowego. Szczegóły znajdziesz tutaj

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment

PREZENT

prezent2015

Jeśli chcesz bliskiej osobie zrobić oryginalny prezent, podaruj jej sesję nauki redukcji stresu. Dla Ciebie to koszt 100 zł brutto, a dla bliskiej Ci osoby podarunek, który pomoże jej nauczyć się jak radzić sobie ze stresem, jak odpoczywać i jak poszukiwać radości w życiu.

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment

Stres to nie wróg. Ważne jest nasze rozumienie roli stresu

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment

OBSERWACJA STRESU (w praktyce)

To nie będzie naukowy wywód. Zero definicji stresu. Żadnych sztywnych szablonów określających czy Pan jest już zestresowany, a Pani jeszcze nie…

Jeśli ktoś czytał dwa poprzednie artykuły już wie, że ze stresem nie musi walczyć. Wie także, że zanim w ogóle się nim zajmie, najpierw potrzebuje wzmocnić się i skupić na swoim źródle siły, dostrzec co w jego życiu działa sprawnie i co warto docenić. Jeśli udało się już nam nauczyć dostrzegania tego, co dobre, mamy wystarczająco dużo siły, aby zająć się tym, co uznajemy za trudne.

Od czego zacząć?

Od obserwacji siebie. Jak już wspomniałam, nie chcę podawać żadnej szablonowej definicji stresu. Przyjrzyjmy mu się INDYWIDUALNIE, każdy na sobie. Proponuję codzienny przegląd dnia pod kątem sytuacji, które TY uznajesz za stresujące, według własnej oceny.

Przez pewien czas (minimum tydzień, może być kilka tygodni) wybierz sobie jeden moment dziennie, w którym możesz zastanowić się co w danym dniu było dla Ciebie stresujące. Wybierz jedną sytuację. Jeśli danego dnia nic takiego nie znajdujesz, to WSPANIALE!!! Doceń to! Jeśli jednak coś znajdziesz, pozwól sobie przyjrzeć się temu dokładniej.

Na czynniki pierwsze

Wyjaśnijmy jeszcze, że tego rodzaju analiza jest potrzebna tylko przez pewien czas. Służy samopoznaniu, abyś stał(a) się bardziej świadomy(a) siebie i swoich reakcji. To jest podstawa do dalszych działań, których celem jest redukcja lub wyeliminowanie stresu. Zanim jednak go będziemy redukować, najpierw go poznajmy.

Wracając do naszego codziennego przeglądu. Gdy wybierzesz jedną sytuację, podziel ją na 5 części (5 aspektów):

1 – co wywołało Twoje reakcje (jaka sytuacja zewnętrzna? a może początkiem reakcji były Twoje myśli…?)

2 – jakie były reakcje fizyczne ciała na tę sytuację?

3 – jakie pojawiły się emocje / uczucia?

4 – jakie pojawiły się myśli?

5 – jak się zachowałeś? (co powiedziałeś? co zrobiłeś? czego nie zrobiłeś?)

Najlepiej to zapisać. Aby zobrazować jak mogą wyglądać takie notatki, weźmy przykładową sytuację z życia 30-letniego mężczyzny:

Sytuacja: Budzik nie zadzwonił, zaspałem

Reakcja ciała: szybsze bicie serca, odczucie ściśnięcia gardła i żołądka, …

Emocje: boję się, że się spóźnię (lęk) / złość na budzik…

Myśli: „na pewno się spóźnię”, „szef będzie zły, mogę się pożegnać z premią”, co za beznadziejny budzik”, …

Zachowanie: nerwowa bieganina / nakrzyczałem na żonę, że mnie nie obudziła / ze zdenerwowania zapomniałem zabrać ważne dokumenty, …

Wnioski

Z takich notatek można bardzo dużo wyczytać. Dlatego jeśli masz realną potrzebę i chęć, aby naprawdę poradzić sobie ze stresem, proponuję robić tego rodzaju notatki raz dziennie przez 1-3 tygodni. Potem przychodzi czas na podsumowanie:

– Jakie sytuacje stresują Cię NAJCZĘŚCIEJ? (czy są zewnętrzne? co mają wspólnego?)

– Jak najczęściej reaguje ciało? (które objawy fizyczne co się powtarzają?)

– Jakie emocje czujesz wtedy najczęściej?

– Jaki rodzaj myśli się powtarza? (co mają wspólnego?)

– Co najczęściej wtedy robisz? Czy to zachowanie jest raczej konfrontacyjne („walka”) czy wycofujesz się („ucieczka”)? Co wyrażasz słowami? A może wybierasz milczenie?

Pamiętaj, aby robiąc takie podsumowanie, nie osądzać się. Po prostu wyciągnij wnioski. Być może stwierdzisz, że niektóre reakcje są nieadekwatne do sytuacji, być może nawet wiesz, jakie reakcje chciałbyś mieć zamiast. Im więcej wniosków konstruktywnych wyciągniesz, tym lepiej.

Zachęcam więc do podjęcia się tego wyzwania samoobserwacji. A w następnej części postaram się podpowiedzieć jak można interpretować wykonane ćwiczenie i co zrobić z wnioskami.

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment

Czy myśli i emocje mają wpływ na chorobę tarczycy Hashimoto?

Na temat zapalenia tarczycy Hashimoto i innych chorób tarczycy napisano wiele publikacji i artykułów. Wielu autorów zgodnie twierdzi, że jednym z istotnych czynników w przebiegu choroby jest STRES. Zresztą dotyczy to wielu innych chorób, o czym wydaje się, że wiemy, a jednak jak pojawia się choroba, zazwyczaj skupiamy się wyłącznie na ciele i leczeniu ciała, a zapominały dołączyć pracę nad sobą i naszym podejściem do życia. Okazuje się bowiem, że jakość naszych myśli oraz emocji ma ogromny wpływ na nasz stan zdrowia. Wystarczy spojrzeć na długą listę tzw. chorób psychosomatycznych. Kwestia wpływu psychiki na zdrowie jest w ostatnich latach coraz dokładniej potwierdzana naukowo. Powstała nawet interdyscyplinarna nauka o nazwie psychoneuroimmunologia, badająca interakcje między psychiką a układem nerwowym i odpornościowym (które są powiązane w układem hormonalnym). Osoby, które potrzebują naukowego podejścia, mogą więc już znaleźć dużo informacji wyjaśnionych fizjologicznie. A jeśli ktoś nie potrzebuje takich szczegółów, to wystarczy wiedzieć, że pod wpływem niektórych myśli (lub braku myśli) nasze ciało się np. odpręża lub wydzielają się „hormony szczęścia”, a pod wpływem innych myśli „ściska w gardle”, wydzielają się „hormony stresu” albo czujemy się źle.

Na chorobę Hashimoto najczęściej chorują kobiety. Jeśli znasz kobiety zmagające się z tą dolegliwością, być może zaobserwujesz pewne cechy wspólne. Nie chodzi o cechy fizyczne, ale o podejście do życia, do innych i do samej siebie. Bardzo często są to kobiety, które wymagają od siebie bardzo dużo. Czasem zbyt dużo. Można to nazwać „zbyt wysoko postawioną poprzeczką”. Czy często krytykujesz samą siebie, że zrobiłaś coś źle? Niewystarczająco dobrze? Za mało lub za dużo, albo mogłaś zrobić lepiej? …

Jeśli tego rodzaju uwagi do samej siebie zdarzają się rzadko, a przy tym są obiektywnie uzasadnione (naprawdę coś się nie udało), wówczas to normalna ocena sytuacji. Jeśli jednak „wewnętrzny krytyk” odzywa się często (a u niektórych osób jest stałym elementem życia!…), powoduje lawinę skutków, z których być może zupełnie nie zdajesz sobie sprawy. Po pierwsze jest to krytykowanie siebie. Jeśli krytykujesz, to znaczy, że nie akceptujesz. Jeśli nie akceptujesz, to prawdopodobnie nie lubisz. Jeśli nie akceptujesz, tym samym umniejszasz wartość… To jednak jeszcze nie wszystko. Zwykle krytyka jest w odniesieniu do czegoś, do oczekiwanego poziomu „idealnego”. Gdy nie udaje się osiągnąć upragnionego poziomu „idealnego”, automatycznie (czyli nieświadomie) szukamy winnego. Niektóre kobiety szukają winnego poza sobą, w otoczeniu (może więc to wina męża, bo nie pomaga i wszystkie obowiązki rodzinne trzeba dźwigać samej, a może winna jest praca, zbyt ciężka i szef nie rozumie, a może winna jest choroba, bo to wszystko przez nią…). Inne kobiety całą winę upatrują w sobie, czują się niedoskonałe, obwiniają się za to, co zrobiły, czego nie zrobiły, co nie wyszło, co się nie udało.

Wina implikuje karę. Możemy zupełnie sobie tego nie uświadamiać, ale nasz umysł ma tendencję do takiego postrzegania dualistycznego (czarne/białe, złe/dobre, wina/kara, itd.). Jeśli dana kobieta uznaje, że winę ponosi mąż, to się na niego obrazi, wybuchnie nagromadzonym żalem albo w inny sposób „wymierzy karę” (albo jej nie wymierzy, nic nie powie i zatrzyma… w sobie). Inne kobiety obwiniają bezpośrednio siebie. Czy mogą podświadomie ukarać same siebie…? W jaki sposób? Niektórzy twierdzą, że choroby autoimmunologiczne mogą w jakimś (mniejszym lub większym) stopniu być wynikiem nieakceptowania siebie, atakowania siebie (autoagresja, niszczenia własnych tkanek). Ile w tym prawdy? Trudno to dokładnie zmierzyć i podać w procentach, jednak z jakiegoś powodu przy chorobie Hashimoto wiele kobiet doświadcza stresu, który jest wynikiem krytykowania. Wiążą się z tym różnorodne uczucia i emocje, wśród nich może być poczucie niezadowolenia, poczucie bezsilności, frustracji, niemożność wyrażenia siebie w pełni, itd.

Osoby chorujące na Hashimoto znają z pewnością z własnego doświadczenia wiele różnych sytuacji stresujących. Jednak nie każdego stresuje to samo. To samo wydarzenie można zinterpretować na wiele sposobów. Okazuje się także, że stresujące może być także nadmierne staranie się dorównania do „ideału”, próby sprostania wysokim wymaganiom i oczekiwaniom. Stres niejedno ma imię.

Wymieniliśmy tu jeden z aspektów, ponieważ często pojawia się u osób chorujących na tarczycę. Pamiętajmy jednak, że każda osoba jest inna. Dlatego zachęcam, aby powyższe przykłady potraktować jako inspirację do zastanowienia się:

– Czy moje myśli i emocje są wspierające, a może wręcz przeciwnie?

– Czy mam wokół siebie ludzi, którzy mnie rozumieją i mogą służyć wsparciem?

– Czy mam się z kim podzielić swymi przemyśleniami, wątpliwościami?

Negatywne myśli mogą bardzo utrudniać życie. Pamiętajmy jednak, że czasem warto spojrzeć na siebie i na te myśli z innej perspektywy. Czy nasz sposób myślenia jest jedyny możliwy? Być może na daną sytuację da się spojrzeć nieco inaczej…

 

 

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment

Jak żyć pełnią życia? Godzić codzienne obowiązki z pasją

Krótkie wskazówki dla czytelniczek „Naszego Olsztyniaka”. http://naszolsztyniak.pl/300352,Jak-zyc-pelnia-zycia-Godzic-codzienne-obowiazki-z-pasja.html#axzz3n3mKkrCk

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment

Zanim zajmiesz się stresem…

Ze stresem wcale nie musisz walczyć. Są inne sposoby, bez agresji. Jednak zanim wybierzesz dogodny dla Ciebie sposób, MAŁE ZASKOCZENIE.

Stan aktualny?

Zamartwianie się o coś i strach mogą prowadzić do osłabienia i wyczerpania. Od strony fizycznej łatwo to zauważyć, gdyż stres powoduje konkretne reakcje w ciele, np. napięcie mięśni, szybsze bicie serca albo skurcze żołądka i jelit. Ciało reaguje w różny sposób, ale niezależnie od tego JAK reaguje, wymaga to dodatkowego nakładu energii. Jeśli sytuacja utrzymuje się dłużej, organizm coraz słabiej radzi sobie z regeneracją, zaczynają się bóle głowy, bóle brzucha, problemy ze snem, a nawet mogą rozwijać się bardziej poważne choroby.

Od strony emocjonalnej także nie jest wtedy idealnie. Rozwijamy bowiem paletę emocji tzw. trudnych, w tym złość, zawiść, strach, przerażenie, zniechęcenie, itd. Z czasem jedna emocja nakręca drugą i powstaje błędne koło, które może prowadzić np. do agresji lud do depresji.

Stres wyczerpuje nas także mentalnie, głównie poprzez natłok negatywnych myśli, z którymi coraz trudniej sobie poradzić. Z jednej strony mamy potrzebę, aby uzasadnić odczuwane emocje, powstają więc myśli, słowa i obrazy adekwatne do tej trudnej sytuacji (powstaje opis przeszłości i teraźniejszości). Z drugiej strony zaczynamy projektować „czarne scenariusze” i myśleć o tym, czego się boimy. To projektowanie obrazu przyszłości, mało optymistycznego.

Problem w tym, że takimi myślami potęgujemy emocje, np. czujemy jeszcze większy strach. Ciało wyzwala kolejną reakcję stresową, a ta wyzwala kolejne emocje… Wszystko się zapętla i odnosimy wrażenie, że wpadliśmy w pułapkę bez wyjścia.

Co zrobić?

Technik na oswobodzenie się z pułapki stresu jest wiele. W pierwszej kolejności polecam jednak działanie z zaskoczenia. Polega na tym, aby na pewien czas zupełnie nie zajmować się tematem stresu… Co w zamian? W zamian skoncentrować się na tym, co nas WZMACNIA. Aby mieć siłę zająć się problemami, najpierw znajdźmy ŹRÓDŁO SIŁY.

Jak to zrobić?

Zastanów się co jest dobrego/pozytywnego w Twoim życiu już TERAZ. Skoncentruj się na tym.
– Co jest w Tobie zdrowe?
– Co jest ładne?
– Co dobrego masz?
– Czyja obecność Cię cieszy?
– Co jest pozytywnego w osobie, z którą spędzasz czas?
– Co jest pozytywnego w miejscu, w którym mieszkasz?
– Co miłego dziś usłyszałeś?
– Co pięknego dziś widziałeś?
– Co dobrego się dziś wydarzyło?
– …

Jeśli chcesz pozytywnej i bardziej trwałej zmiany, możesz wyrobić sobie nawyk takiego pozytywnego spojrzenia i doceniania. Możesz się tego nauczyć! Zacznij od tego, aby przez 3 – 4 tygodnie koncentrować się na tym codziennie chociaż przez kilka minut i zapisać te pozytywne spostrzeżenia. Możesz np. założyć sobie piękny notes i codziennie rano lub codziennie wieczorem zapisać tam minimum 3 pozytywne obserwacje (inna pora dnia też będzie w porządku). Codziennie zauważaj co najmniej trzy nowe, dodatkowe.

Dla niektórych jest to ćwiczenie wdzięczności, docenienia, pozytywnego myślenia, radości. Możesz je nazwać jak Ci wygodnie, a możesz w ogóle nie nazywać. Ważne, aby nauczyć się przestrajać umysł z myślenia „dołującego” na myślenie wzmacniające. Gdy będziesz mieć tę umiejętność oraz swoją listę jasnych aspektów Twojego życia, wówczas będziesz mieć więcej siły, aby zabrać się na rozwiązywanie odłożonych problemów.

c.d.n.

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment

NIE MUSISZ WALCZYĆ ZE STRESEM

(z cyklu „Twoje zdrowie w Twojej głowie”)
 

Zwalczanie stresu, walka ze stresem, działania antystresowe, jak pokonać stres… Czy to absolutnie konieczne?

Paradoks

Wszyscy znamy zasadę „akcja-reakcja”. Ta zasada przybiera szczególne barwy, gdy wkraczamy na pole bitwy. Co tam mamy? Ofensywa – defensywa, atak – obrona, atak – atak. Jak jedna strona atakuje, druga zaczyna się bronić i też może zaatakować. Zaczyna się walka, wymiana ciosów i agresji. A to kosztuje dużo energii, dużo siły. Oprócz sporej dawki agresji, może pojawić się też frustracja, jeśli okaże się, że szala przechyla się w stronę przegranej…

Co to ma wspólnego ze stresem? Otóż ma bardzo dużo. Próbując walczyć ze stresem, paradoksalnie możemy wzmóc agresję i rozpętać wojnę, której konsekwencje będą jeszcze groźniejsze niż to, z czym zaczynaliśmy walczyć.

Nastawienie

Zgadza się, chodzi przede wszystkim o nastawienie, o podejście. Prawdą jest, że bojowe nastawienie do walki może mobilizować, dodawać sił i energii , pobudzać do działania – tak jest w początkowej fazie. Można by powiedzieć, że to dobrze, że o to chodziło. Tyle tylko, że po pewnym czasie sił zaczyna ubywać. Walka wyczerpuje. Owszem, mogą pojawić się nawet pierwsze wygrane bitwy, ale pojawiają się też pierwsze przegrane. Satysfakcja z początkowych sukcesów miesza się z bezsilnością, frustracją lub złością. A jeśli spadek sił okaże się poważny, możemy się zupełnie poddać, a wtedy samopoczucie jest o wiele gorsze niż na początku, ponieważ odczuwamy gorycz porażki, a czasami ciężar jeszcze innych konsekwencji przegranej.

Stres jako komunikat

Przyjrzyjmy się przez chwilę temu z czym tak naprawdę chcemy walczyć. Z odczuciem bycia zestresowanym? Z osobą lub z sytuacją, która nas stresuje? Zauważmy, że zazwyczaj mamy do czynienia z długotrwałymi sytuacjami, które uznajemy za trudne. Czy na pewno chcemy się szarpać z kimś lub z czymś, albo co gorsza z samym sobą???

Czy nie lepiej zachować siły na coś bardziej konstruktywnego? A gdyby tak potraktować stres jako lekcję, jako komunikat? Może zamiast marnować energię na szarpaninę, wykorzystać ją na odszyfrowanie komunikatu.

Co tak naprawdę nas stresuje?

Dlaczego coś stresuje nas bardziej, a co innego mniej? Dlaczego inni nie przejmują się tym samym co my? Co tak naprawdę nas stresuje? Jakie sytuacje? Co się w nich powtarza, co mają wspólnego? Jak na nie reagujemy? Czy zawsze tak samo reagowaliśmy? Czy można reagować inaczej? Jak? Co można robić inaczej?

Zamiast agresywnie uderzać, postarajmy się zrozumieć czym tak naprawdę jest stres w naszym indywidualnym przypadku. Poobserwujmy go najpierw. Posłuchajmy samych siebie. Dopiero gdy będziemy wiedzieć z czym dokładnie mamy do czynienia, wówczas przyjdzie czas na spokojne zastanowienie się jakich zmian potrzebujemy.
C.D.N.

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment

Równowaga między życiem prywatnym a pracą?

Koncepcja „work-life balance” jest coraz bardziej popularna. To angielskie określenie przetłumaczone dosłownie oznacza równowagę między pracą a życiem. Czyli co, jak człowiek pracuje, to nie żyje? Czy praca nie jest elementem życia?

Nasze życie jest całością. Na tę całość składa wiele aspektów. Jest rodzina, przyjaciele, rozwój osobisty, odpoczynek, zdrowie. Jest też praca zawodowa, są finanse i wiele innych elementów. Tych „części składowych” jest wiele, każdy z nas je inaczej układa, innym nadaje priorytety. Jednak niezależnie od tego, jak je nazwiemy, którym przypiszemy mniejszą wagę, a którym większą, jedno pozostanie niezmienne. POŁĄCZENIE.

Rzeczywiste podziały?
Owszem, możemy wiele spraw podzielić i pozornie wyodrębnić. Standardowym podziałem powszechnie stosowanym jest wydzielanie pracy od tzw. życia prywatnego. Na poparcie tego jest podział czasowy, dla przykładu praca od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16. A weekend czas dla rodziny, dla siebie. To uproszczenie oczywiście, ale sądzę, że wiele osób doskonale zna taki podział. I co to oznacza?

Na czym teoretycznie polega „work-life balance?” Czy na tym, że w weekend choćby się waliło paliło, to pracy się nie dotykam, a na tygodniu w godzinach 8-16 nie interesują mnie najbliżsi, a i zdrowie też może poczekać? Można i tak, ale…

Na pewno?
Gdy jesteś w pracy, czy przestajesz być dzieckiem swoich rodziców, rodzicem swoich dzieci, przyjacielem swoich przyjaciół? Czy najbliższa Ci osoba przestaje być ci najbliższa w czasie, gdy pracujesz? Oczywiście, że nie. Całe nasze życie istnieje w każdej chwili. W pracy także…

Co to oznacza w praktyce? Wbrew pozorom wcale nie oznacza, że będąc w pracy mamy telefonować do bliskich albo zamieszczać posty dla znajomych z facebooka. Nie oznacza również, że mamy pracować bez wytchnienia we wszystkie weekendy. Tak naprawdę klucz tkwi w naszym podejściu. Im bardziej usztywnione, tym trudniej uzyskać balans.

Koncentracja
Ważne, aby koncentrować się na tym co chcemy, a nie na tym czego nie chcemy. Będąc na urlopie nie ma sensu myśleć o tym, aby nikt z pracy do ciebie nie dzwonił, ponieważ jeśli faktycznie zadzwoni, poczujesz rozdrażnienie, a nawet złość. Idąc do pracy nie ma sensu zamartwiać się tym, że jeśli dzisiaj znów rozboli cię głowa, to nie wyrobisz się z zadaniami. Koncentrujmy się na tym, co właśnie robimy i róbmy to na 100%. A jeśli pojawi się coś niezaplanowanego? Co odrzucić, a co przyjąć? Tu właśnie potrzebna jest elastyczność.

Work-life balance możemy próbować uzyskać poprzez sztywne podziały. Możemy jednak spróbować inaczej. Tym proponowanym sposobem jest pełna koncentracja na tym, co aktualnie robimy (jeśli właśnie odpoczywamy, to również odpoczywajmy na 100%) oraz elastyczne podejście do tego, co niezaplanowane. Być może długo oczekiwany telefon od przyjaciela otrzymamy w któryś poniedziałek przed południem, a rewelacyjna propozycja zawodowa pojawi się akurat w weekend…

 

 

 

Posted in PRZECZYTAJ | Leave a comment